podróże
Znajdź w serwisie giramondo.pl    
 

Blog użytkownika Justi

Rzym papieski - Watykan

June 3, 2011 przez Justi   Komentarze (0)

,

Rzym papieski - Watykan

Jakiś czas temu opisywałam swój pierwszy dzień w Rzymie i obiecałam, że zamieszczę kolejne zdjęcia i przeżycia z następnych dni. Tym razem będzie to Watykan. Zwiedzanie Watykanu trwa dość długo średnio 5h, a nawet więcej;) W trakcie swojego pobytu w Rzymie w Watykanie byłam dwukrotnie. Za pierwszym razem nie udało nam się dostać do Muezem Watykańskiego, nie uśmiechało nam się stanie w kilku kilometrowych kolejkach nie ruszających się prawie z miejsca. Takie kolejki w niedzielę to wynik tego, że była to ostatnia niedziela miesiąca i wtedy wejście jest darmowe, stąd takie tłumy.
Droga do Watykanu była deszczowa i pełna tłumów ciągnących do tego maleńkiego Państewka. Nasza pierwsza wizyta jak wspomniałam miała miejsce w niedzielę, ponieważ jak większość pielgrzymów każdy chce być na Modlitwie Anioł Pański i choć przez chwilę zobaczyć Papieża. Pogoda w ten dzień była lekko kapryśna, ale uzbrojeni w pelerynki deszczowe, dobry humor i zapał nic nas nie mogło powstrzymać. Pozostawiając po swojej prawej kilkukilometrową kolejkę pielgrzymów udaliśmy się na plac Św. Piotra. Na placu znajduje się bardzo okazała i zachwycająca XVII-wieczna fontanna. Szczególnie pięknie wygląda w promieniach słońca, ta po prawej jest młodsza niż jej bliźniacza siostra stojąca po lewej stronie placu. Przepiękna architektura placu i obelisk sprowadzony z Egiptu tworzą sakralną atmosferę. Przepiękna Bazylika wraz z okalającymi ją kolumnami i filarami tworzy wrażenie, że plac to jedna wielka świątynia. Niesamowite posągi świętych będące zwieńczeniem kolumn nie pozwalają ani na chwile odwrócić uwagi od tego miejsca. Na zwiedzanie Bazyliki Św. Piotra oraz Grot Watykańskich trzeba poświęcić co najmniej godzinę, nie policzyłam stania do wejścia Bazyliki, gdzie na zmianę trzymaliśmy dyżur w kolejce żeby udało nam się wejść chociaż do Bazyliki.
Bazylika ta wznosi się w miejscu pochowania św. Piotra, a do jej wnętrza prowadzą szerokie marmurowe schody. Często w telewizji możemy zobaczyć jak na tych schodach stoi ołtarz i odprawiane są msze.Do wnętrza tej potężnej i majestatycznej Bazyliki wiedzie pięć bram z brązu. Każda z bram ma swoje znaczenie. Nie jestem w stanie opisać słowami tej przepięknej skromnej ale zarazem bogatej Bazyliki. Przytłaczająca ilość ołtarzy, kolumn, posągów, czy grobowce i sarkofagi potrafią zawrócić w głowie. W pierwszej kolejności największą uwagę przykuwa przy wejściu do świątyni najsłynniejsza rzeźba Michała Anioła - "Pieta". Pamiętam jak na plastyce uczyłam się o tej rzeźbie i teraz mogłam ją zobaczyć na własne oczy. Dla miłośników sztuki 1 dzień w Watykanie to za krótko. Niesamowite wrażenie wywołał na nas również majestatyczny ołtarz główny. W centralnym miejscu świątyni uwagę przykuwa zaprojektowana przez Michała Anioła kopuła. Z jej szczytu można podziwiać panoramę Rzymu. Można tam wejść na piechotę bądź windą. My odpuściliśmy sobie wejście na kopułę, ponieważ były spore kolejki. Zamiast tego zupełnie bez żadnych kolejek zwiedziliśmy Groty Watykańskie, to tutaj znajduje się niezwykle prosty i skromny grób naszego papieża Jana Pawła II. Niestety nie można wykonywać zdjęć w grotach. Przy grobie Jana Pawła można spokojnie klęknąć i się pomodlić, to było niesamowite i duchowe przeżycie.
Swoją drugą wizytę do Watykanu odbyliśmy w środę, ponieważ mieliśmy nadzieję, że uda nam się trafić-dostać na audiencję. Niestety na miejscu okazało się, że trzeba mieć bilety, które w dodatku rozdają kilka dni przed. Udało nam się natomiast w miarę sprawnie dostać do Muzeum Watykańskiego.
To olbrzymi kompleks muzeów w śród których warto wspomnieć o Pinakotece, zbiorach Watykańskiej Biblioteki Apostolskiej czy słynnej Kaplicy Sykstyńskiej.
Najprzyjemniejszą chwilą było znalezienie się właśnie we wnętrzu tej kaplicy. Niesamowicie zatłoczona, ludzie z całego świata i chwila ciszy. 'Cisza' co rusz krzyczeli ochroniarze to miejsce święte. Zakaz robienia zdjęć i kręcenia filmów. Malowidła Michała Anioła znajdujące się wszędzie, na każdej ścianie są znakomite, przedstawiają sceny bibilijne a wśród nich ściana na której znajduje się główny ołtarz, a na niej "Sąd Ostateczny" pędzla Michała Anioła. Warto było dotrzeć do tej kaplicy, a droga była niekrótka. Nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, np. wejść na kopułę czy odwiedzić ogrody Watykańskie, ale jestem pewna, że jeszcze tam wrócimy i nadrobimy wszystko to na co zabrakło czasu.
Rzymu nie jest w stanie zwiedzić się w kilka dni, Rzym zwiedza się tygodniami, miesiącami a miłośnicy nawet latami:)))
Do usłyszenia przy kolejnych moich relacjach.

Rzym antyczny

January 9, 2011 przez Justi   Komentarze (0)

RZYM ANTYCZNY

Na przełomie października i listopada 2010 udało mi się zrealizować jedno ze swoich marzeń. Tym marzeniem był pobyt w Wiecznym Mieście, jakim jest bez wątpienia Rzym. Spędziłam w Rzymie 7 dni, gdzie pięć było w pełni poświęcone zwiedzaniu.
W związku z olbrzymią ilością zdjęć jakie posiadam z tego pobytu umieściłam teraz część pierwszą czyli Rzym antyczny. Był to pierwszy dzień naszego zwiedzania.
Rzym to niesamowite miasto, na każdym kroku gdzie nie spojrzeć są jakieś zabytki, a wśród nich toczy się tłoczne i metropolitarne życie. Okres w którym pojechałam do Rzymu to ostatni dobry czas na spokojniejsze zwiedzanie. Pogoda jest jeszcze w miarę sprzyjająca, nie ma upałów, a temperatura utrzymuje się powyżej 10 stopni, nawet około 20. Również ilość turystów jest mniejsza niż w pełnym sezonie, aczkolwiek było tłoczno i nie wyobrażam sobie co się dzieje w tym Wiecznym Mieście w pełnym sezonie zwiedzania.
Zatem Rzym najlepiej zwiedzać w te mniej zatłoczone miesiące, np. jesień, wiosna marzec-maj.
Rzym jest jednym z miejsc do którego warto pojechać i z pewnością chce się tam wrócić ponownie, magia Rzymu nie pozwala zapomnieć o tych wszystkich wrażeniach i zabytkach jakie towarzyszyły podczas wędrówki po Rzymie.
Jak każdy turysta będący tu po raz pierwszy pierwsze kroki kierujemy do Forów cesarskich, Forum Romanum, Koloseum i Palatyn. To część starożytnego Rzymu gdzie zwiedzanie ruin zaczyna się od charakterystycznego Forum Romanum i Palatyn. Jeden z najładniejszych widoków na starożytny Rzym można ujrzeć ze wzgórza Palatyn.
Tym co wydaje się, że nie warto zapłacić 12 euro za wejście na teren forum Romanum, Palatynu i Koloseum są w błędzie. To wręcz obowiązek prawdziwego turysty. Nie będę tutaj przybliżać bogatej historii tych miejsc bo każdy może o tym przeczytać w przewodnikach. Monumentalne fora i ich ruiny stwarzają atmosferę antycznego Rzymu. W jednej chwilii można oczami wyobraźni przenieść się w starożytne czasy gdzie potężne fora cesarskie oraz liczne bazyliki były świadkiem tłumnych zgromadzeń publicznych, place wchodzące w fora były miejscem wielkich hal targowych. To w tych miejscach toczyło się codzienne życie jak również życie towarzyskie. Najbardziej znanym Forum jest właśnie Forum Romanum. Na terenie forum znajduje się mnóstwo świątyń a wśród nich np. świątynia Westyn. Uwagę przykuwa również łuk Septymiusza Sewera. Wzgórze Palatyn znajduje się na terenie Forum Romanum. Warto wyjść na wzgórze choćby by ujrzeć widok na starożytne ruiny tego pięknego miasta. To właśnie na tym wzgórzu narodził się Rzym. Ze wzgórza swoje kroki kierujemy ku wyjściu prowadzącemu do Koloseum. Na otaczającym Koloseum Piazza del Colosseo został wzniesiony w 315 r.potężny łuk Konstantyna. Dla osób zwiedzających proponuję zakupić bilet na Forum Romanum, Palatyn i Koloseum przy bramce wejściowej do Forum Romanum. A to choćby po to żeby nie stać w kilku kilometrowej kolejce do Koloseum. Jeśli macie bilet to podążacie osobną bramką i sprawnie dostaniecie się na teren Koloseum. Tego zabytku nie trzeba przedstawiać to jak orzeł na naszym herbie. Niesamowity system podziemnych korytarzy i rekonstrukcja części areny uruchamiają wyobraźnię. To niewyobrażalne ilu gladiatorów tutaj zginęło, co te mury mogłyby powiedzieć, opisać gdyby tylko mogły. W tym miejscu po raz pierwszy poczułam prawdziwa magię Rzymu. Koloseum jest imponujące, to najważniejszy zabytek antycznego Rzymu. Jeśli macie jeszcze siły na zwiedzanie można się przejść w kierunku Domus Aurea, Cyrku Maximusa czy Term Karakali. My swoje zwiedzanie zakończyliśmy w restauracji (Tratatoria) niedaleko Koloseum. Ten pierwszy dzień był pełen emocji i dawki adrenaliny do zwidzania kolejnych obiektów w kolejne dni.

El Fanara - the best of....

November 21, 2010 przez Justi   Komentarze (0)

El Fanara - the best of.....

Gdybym miała być innym stworzeniem niż człowiec to chciałabym być rybą żyjącą w rafach koralowych.
Możecie mieć już dość tematu Egiptu i raf.
Ja natomiast całkowicie przesiąknełam tematem życia podwodnego, uwielbiam je podglądać i wzbogacać swoją wiedzę o nim. Dlatego też ponownie swoje wakacje spędziłam w Egipcie.
Zeszłym razem byłam w październiku, a tym razem wybrałam przełom licpa i sierpnia. Miało być gorąco i urokliwie. Tak też było. Na miejsce swojego pobytu wybraliśmy Ras Om El Sid i urokliwą zatoczkę El Fanara. Wyróżniającą się wysokim klifem, na którym stała latarnia.
To właśnie tutaj rok temu urzekła nas piękna rafa wraz z bogatym życiem podwodnym. Obiecaliśmy sobie, że jeśli będziemy ponownie w Egipcie to z pewnością będzie to właśnie to miejsce.

W tym miejscu jest najpiękniejsza Rafa w Sharm, więc jeśli pragniecie spędzać mnóstwo czasu w morzu snoorkując i nurkując to zdecydowanie polecam spędzić wakacje w El Fanara.
Niestety o hotelu nie mogę za wiele dobrego powiedzieć i nie będę rozwodzić się na ten temat. Liczyliśmy się z gorszą bazą hotelową gdyż wiedzieliśmy jaka jest tam piękna rafa, która wynagradzała wszystko inne. To właśnie ta rafa stanowi ostatnią przystań w wycieczkach jachtowych.

Cały swój pobyt poświęciliśmy na snoorkowanie i nurkowanie powierzchniowe na bezdechu. Niesamowite życie podwodne i jego mieszkańcy działali na nas jak narkotyk, dzień w dzień po kilka godzin musieliśmy spędzić w tym innym świecie. Wieczory spędzaliśmy na tarasie widokowym popijając ratlę (piwo z 7Up lub Sprite) i zanurzając swoje myśli po całym dniu w rozciągającym się przed nami widoku morza.
Jako ciekawostkę dodam, iż nurkować można również nocą z licencjonowanymi nurkami. MIeliśmy taką ofertę lecz w większości ja uznałam, że nie jestem gotowa na nocne nurkowania, gdyż wtedy wiele z ryb, które za dnia śpią (poukrywane w rafach), wypływa i może stanowić większe zagrożenie.
Tak naprawdę w tym podowdnym środowisku żyje bardzo wiele gatunków ryb niebezpiecznych dla człowieka, które posiadają jad albo kolce. Zanim zacznie się nurkować warto zapoznać się z gatunkami jakie pływają przy danych rafach tak by wiedzieć jakich unikać i do których się nie zbliżać.
Mieliśmy sytuację, że przez nierozsądnego turystę - ruska, który drażnił bardzo dużą rybę (mającą zęby większe od człowieka - przenosiła duże kawałki rafy zębami), mój chłopak został zaatakowany. Ryba goniła go przez kilkanaście sekund spychając go na parzące rafy i próbując uchwycić zębami płetwę. W efekcie mój partner poparzył się na rafach. Takie poparzenie jest zupełnie inne niż poparzenie pokrzywami. Bardzo piecze, trochę boli i utrzymuje się powyżej tygodnia.
Raz zdarzyło się na widzieć, jak ta sama ryba wyrwała płetwę jakiemuś turyście i nie chciała jej oddać. Ściągnęła ją na dno i broniła zaciekle. Wniosek uważajcie w wodzie na ryby i na ludzi którzy je drażnią.
Najbardziej co mnie zdziwiło na miejscu to fakt, że wielu turystów wyjeżdża do Egiptu i to właśnie do El Fanara nie wiedząc co oferuje to miejsce. Wielu z nich swój czas spędzało na hotelowym basenie nie schodząc na plaże, bądź brodzili tylko przy brzegu. Poznaliśmy kilka sympatycznych par, którym pokazaliśmy ten przepiękny świat. Byli zdziwieni, że nie wiedzieli o tym jak tu jest pięknie i że tyle stracili. Nie jestem w stanie opisać moich podwodnych wrażeń słowami, może zdjęcia po części to pokażą jednakże codzienna radość była porównywalna z radościa kilkuletniego dziecka.

To co mnie uwiodło w Egipcie to nie tradycja ani też kultura arabska ale właśnie ich najpiękniejsze poza historią Egiptu skarby w postaci rafy koralowej.

Bardzo mnie boli serce, że rafy niestety umierają i z roku na rok jest widoczna różnica. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ponurkować w rafach Australi.
Do Egiptu na razie nie wracam, niestety nachalna osobowość arabów, którzy traktują nas jak bogatych białych ludzi jest dla mnie zbyt uciążliwa.
Jako ciekawostka dodam, że mieliśmy tak upierdliwą meską pokojówkę, że musieliśmy się wymykać z pokoju by nas nie dopadł i zamęczył swoimi słowami 'cleaning??cleaning'. Kilka razy w ciągu dnia potrafił pytać się o to samo, a znał parę słów na krzyż po angielsku.

Za rok następne wakacje spędzam najprawdopodobniej w Europie. Muszę odpocząć od kultury arabskiej.

Ach ten Paryż

June 13, 2010 przez Justi   Komentarze (2)

, ,

ACH TEN PARYŻ

Salut czyli cześć!

Parę lat temu wracając z Angli do Polski udało nam się po drodze zobaczyć Paryż. Spędziliśmy w nim dwa piękne dni. Zwiedzanie zaczęliśmy od samego rana aż do późnego wieczoru. Zaopatrzeni w mapę i pełni werwy ruszyliśmy do pierwszego punktu na mapie. Była to Katedra Notre Dame. W oczy rzucali się turyści z Japonii fotografujący tą niesamowicie piękną budowlę. Nie będąc gorszymi zrobiliśmy parę fotek. Udało nam się również dostać do środka. Cudowne witraże i wnętrze Katedry tworzą urok tego miejsca. Niedaleko od Katedry znajduje się słynna budowla, czyli Wieża Eiffla. Z opowiadań wieża wydawała się dużo wyższa niż w rzeczywistości, aczkolwiek i tak wywarła na nas duże wrażenie. Nie kończące się kolejki sprawiły, iż nie wyjechaliśmy na taras widokowy. Leżąc na Polach Elizejskich podziwialiśmy tą niezwykłą budowlę. Kolejno udaliśmy się pod Łuk Triumfalny. Jest olbrzymi, obecnie jest zabezpieczony wokół, a więc samochody nie przejeżdżają pod nim. Z tego miejsca parę kroków dzieliło nas już od słynnej ulicy Champs-Elysées. Udając się wzdłuż ulicy dotarliśmy do mostu Aleksandra III. Przepiękny most na Sekwanie z pięknym widokiem na wieżę Eiffla oraz Parlament. Kolejno podziwiając architekturę Paryża dotarliśmy do Placu De La Concorde i niesamowitymi fontannami. Przechodząc przez park dotarliśmy do Musee du Louvre. Niestety czas nie pozwolił nam wejść do środka. Zakończeniem wieczoru była Basilique Du Sacré Coeur. Najpiękniejszy widok na cały Paryż był właśnie z tego miejsca. To tu spotkaliśmy dużo swoich rodaków. Uwieńczeniem wieczoru była kolacja w franuskiej restauracji.

Potwierdzam stwierdzenie iż Paryż jest romantycznym miastem, a zwłaszcza po zmroku. Bardzo nam się podobała ta francuska stolica i polecamy każdym kto ma możliwość by ją odwiedzić. Niezapomniane przeżycia pozostaną w naszych sercach na zawsze.

Au revoir

MAJÓWKA W STOLICY

June 6, 2010 przez Justi   Komentarze (0)

Majowy weekend tego roku spędziłam oprawadzając znajomych po stolicy naszego pięknego kraju. Wydawałoby się, że weeken będzie całkowicie deszczowy, na szczęście w godzinach popołudniowych przejaśniło się. Tradycyjnie swoje kroki spacerowe skierowaliśmy na dachy Biblioteki Uniwesyteckiej. Kiedyś to miejsce pokazała mi osoba bliska memu sercu i od tamtej pory zawsze pokazują to pełne zieleni miejsce, gdzie piękne widoki na Warszawę są w zasięgu naszej ręki.
Nieodzownym miejscem do zwiedzenia jest Pałac Prezydencki. Czas kiedy tam byliśmy to czas gdzie pamięć po dużej katastrofir lotniczej nadal była upamiętniona w tymże miejscu. Spod Pałacu w niedalekiej odległości skierowaliśmy swoje kroki w stonę Grobu Nieznanego Żołnierza i kolejno wyłaniającego się za grobem przepięknego i pełnego kwitnących tulipanów Parku Saskiego. Co roku jestem w tymże parku właśnie w maju, gdzie kwitną o tej porze tulipany. Udało się nam również obejrzeć zmianę warty przy grobie. Powolnym tempem spacerowym w blasku słońca udaliśmy się na plac przed Zamkiem Królewskim gdzie tradycyjnie młodzi ludzie tańczą brake dance, a Indianie grają swoją muzykę. Przepiękne stroje, a szczególnie nakrycie głowy jednego z Indian zwróciło naszą uwagę. Uważam ten majowy weekend za udany. Zawsze staram się wyjechać gdzieś dalej, zobaczyć inne zakontki naszej Polski, a tym razem pozstałam w Stolicy i byłam przewodnikiem po niej. Trzeba to przyznać, że Warszawa jaka by nie pyła też ma swój urok i piękne miejsca.

Wenecja w jeden dzień

April 11, 2010 przez Justi   Komentarze (0)

SPACER PO WENECJI

Kilka lat temu udało mi się w drodze powrotnej z Włoch zajechać do Wenecji. Wybaczcie ale nie jestem fotografem, nie posiadam też dobrego sprzętu, ale zdjęcia jakie udało mi się zrobić po dzień dzisiejszy przypominają mi to piękne i artystyczne miasto pełne ducha historii.
Przekraczając granice miasta Wenecji można poczuć nieprzyjemną woń wydobywającą się z kanałów, lecz zabytki i cała architektura odwracają uwagę od tej woni. Na obrzeżach Wenecji znajdują się parkingi samochodowe, gdzie obowiązkowo należy zostawić samochód. W Wenecji można poruszać się pieszo bądź komunikacją wodną. Taką też komunikacją dotarliśmy do punktu centralnego Wenecji. Ta historyczna część Wenecji obfituje w tabuny turystów. Najbardziej znanym punktem jest słynny Plac Św. Marka, do którego dotarliśmy przez plac wenecki na którym znajduje się Pałac Dożów. Piękna architektura otacza dookoła cały Plac, te niesamowite miejsca sprawiają, że człowiek czuje się wyjątkowo a miasto w pełni zasługuje na miano miasta miłośći. Przepiękne fasady bazylik i budynków, wąskie kanały, mnóstwo gołębi i ciepła powoduje ciepło w każdym sercu.
Niestety nie zdążyłam w jeden dzień obejść całej Wenecji, nie sposób tego dokonać. Z penowścia zobaczyłam najważniejsze punkty i wrócę tam jeszcze raz. Nie przepłynęłam gondolą ale za to kupiłam słynną maskę wenecką, która do tej pory zajmuje czołowe miejsce w moim domu.

Istanbul w pigułce

March 14, 2010 przez Justi   Komentarze (0)

ISTAMBUŁ W PIGUŁCE

Pisząc wcześniej o Bułgarii wspomniałam wam również o Stanbule. Obiecałam, że jeszcze wrócę do tego wątku i opiszę swoje wrażenia z tego właśnie miejsca.
Otóż swoją podróż do Istanbulu rozpoczęliśmy w nocy. Przemierzając setki kilometrów w nocy autokarem marzyłam, by nadszedł poranek, a nagroda za ciężką podróż była satysfakcjonująca.
Niewątpliwie jednodniowa wycieczka do Istambułu to troszkę za krótki czas by poznać to urokliwe kosmopolityczne miasto, położone między Morzem Czarnym a Egejskim.
To niesamowite miasto pełne historii, kultury, religii jest kontrastem dla nowoczesnego współczesnego świata. Nasza wycieczka obejmowała zwiedzanie starego miasta oraz spojrzenie na część europejską i nowoczesną miasta ze strony statku rejsowego po Bosforze.
Już na samym wjażdzie na teren Istanbułu przywitał nas stary akwedukt. Zwiedzanie rozpoczęło się od Błękitnego Meczetu z XVII w. Otóż ten największy i najbardziej wystawny meczet Stanbułu jest olbrzymi pełen bogactwa i kultury. Do dziedzińca meczetu wiodą trzy bramy, a po ich przekroczeniu wkraczamy w strefę pełną mistycyzmu i historii. Błękitny Meczet to ukoronowanie sztuki islamskiej. Największe wrażenie poza wielkością sprawiają przepiękne zdobienia ścian i setki okien przez które wpada światło dzienne. Podczas zwiedzania nie obyło się bez zdjęcia obuwia oraz nakrycia ramion i kolan błękitnymi chustami. Sprzeciw wobec tradycji muzułmańskiej niwelowałby wejście do wnętrz Meczetu.
Opuszczając bramy meczetu mieliśmy chwilę czasu dla siebie. Pragnąc poznać prawdziwą kulturę wraz z moimi towarzyszami podróży wnikneliśmy w zakamarki istanbulskich uliczek pełnych prawdziwego życia. Takich miejsc nie pokazuje się turystom, gdyż nie ma w nich piękna i czystości. Tylko wchodząc samemu w takie uliczki można poznać prawdziwe miasto. Przebywając przez chwilę w takim miejscu przez głowę przelatują różne myśli, w pewnym momencie zauważyliśmy, że oddaliliśmy się za daleko od naszej grupy, a nawet więcej nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy i jak trafić spowrotem do Meczetu. Próbowaliśmy pytać się tubylców o drogę powrotną lecz żaden nas nie rozumiał, może dlatego że nazwa Błękitny Meczet nic im nie mówiła. Po półgodzinnej próbie w końcu zaiskrzyła iskierka nadzieji...na powrót. Trafiliśmy na osobę, która nareszcie potrafiła udzielić nam informacji. Zmierzając w kierunku meczetu postanowiliśmy się już więcej nie oddalać zbytnio od grupy, w mieście którego nie znamy.
Kierując się powoli na Hipodrom poprzez przepiękny park można było ujrzeć w oddali pięknie prezentujący się Błękitny Meczet, a przed nami ukazywał się Kościół, muzeum Hagia Sofia. Niestety nie było czasu na jego zwiedzanie;(
Docierając na Hipodrom, do naszych uszu dochodziła modlitwa muzułmańska. Dźwięk wydobywał się z głośników porozstawianych na placu.
Ta muzułmańska modlitwa idealnie wpasowała się w moment i chwilę naszego pobytu na Hipodromie, gdzie najstarsze dzieło sztuki w Istanbule prezentowało swe oblicze w blasku słońca http://www.youtube.com/watch?v=VwgoBM1pcDQ).
Po chwili odpoczynku na Hipodromie swoje kroki skierowaliśmy na przepyszny obiad w jednej z pobliskich restauracji. W ramach poobiedniego relaksu odbyliśmy rejs statkiem po cieśninie Bosfor. Można było podziwiać z oddali zarówno starą jak i nową część miasta. Z jednej strony cieśniny Bosfor ujawniał się Półwysep z największymi, najwspanialszymi meczetami, kościołami i muzeami miasta. Z drugiej strony można było spoglądać na dzielnice mieszkalne miasta, na nową jego część czy na pełne przepychu pałace sułtańskie i wille położone nad brzegiem cieśniny.
Jako zakończenie całodniowej wycieczki otrzymaliśmy w prezencie 3 godziny na najstarszym Wielkim Bazarze w mieście. To tam czuliśmy się jak w żywiole handlu azjatyckiego. Słynne tureckie handlowanie nie przeszło obok nas bokiem. Jak każdy turysta skusiliśmy się na pamiątki. Jednakże by je zakupić po włąściwej cenie musieliśmy się mocno namęczyć i wytargować relatywną cenę dla nas. Moją największą i niezapomnianą pamiątką z tego miasta jest Sheesha. Po dzień dzisiejszy zdobi wnętrza mojego domu i umila wspólne wieczory ze znajomymi, przypominając chwile spędzone w Istanbule.

Nie sposób zwiedzić tego miejsca w jeden dzień, ogromna ilość meczetów, kościołów, muzeów i innych zabytków to kilkudniowe zwiedzanie. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze wrócę w to miejsce by móc poznać pozostałe zabytki, które nie zdołałam obejrzeć w jeden dzień.

Skrawek kultury Hong Kongu

March 5, 2010 przez Justi   Komentarze (0)

SKRAWEK KULTURY HONG KONGU

Parę lat temu, a konkretnie w listopadzie 2007 r. miałam przyjemność zobaczyć na własne oczy kulturę, tradycję i poczuć klimat miasta Hong Kong.
Nigdy nie sądziałm, że w swoich podróżach zagranicznych uda mi się dotrzeć tak daleko. Wyjazd ten zawdzięczam mojej firmie, w której kiedyś pracowałam. Oczywiście jak jeden z wielu był to wyjazd służbowy, jednakże udało nam się poświęcić dwa dni na zwiedzanie tego wspaniałego miejsca, gdzie mimo dużego zaludnienia znajduje się mnóstwo parków i rezerwatów przyrody.
Przebywając na wyspie Hong Kong stanowiącej część terytorium HONG KONGU, miałam przyjemność zwiedzić ją za dnia i nocą. W dzień miasto wygląda zupełnie inaczej niż nocą, wszyscy gdzieś pędzą nie spostrzegając innych ludzi wokół siebie, wysokie drapacze chmur zasłaniają słońce, parki pełne zieleni i spokoju w czasie lunchu stają się chwilą zapomnienia od codziennej gonitwy, zatłoczone ulice i piętrowe tramwaje bezustannie hałasują zagłuszając myśli przechodniów, świat zachodu spotyka się ze światem kumunistycznego wschodu, buddyzm przeplata się z innymi religiami, w dzień mnóstwo ludzi korzysta z podziemnych klimatyzowanych tuneli, którymi można przejść prawie całe miasto chroniąc się przed słońcem. Natomiast w nocy Hong Kong również odkrywa swoje piękno. Ulice wypełniają się ludźmi uśmiechniętymi, restauracje są pełne kulturowych spotkań, tradycji parzenia herbat, wyśmienitej kuchni, pięknie oświetlone miasto rzuca czar na każdego, przepełnione owocami morza bazarki zwracają uwagę dużej masy turystów, przybywających z całego świata.
Jestem zauroczona tym miejscem, mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tu wrócić na dłużej i zobaczyć to czego nie zdołałam, a jeszcze sporo przede mną.
Zapraszam do albumu ze zdjęciami...to taka mała namiastka moich wspomnień.

Nurkowanie w Sharm El Sheik

January 20, 2010 przez Justi   Komentarze (0)

To były piękne wakacje i piękne dni. Niezapomniane rafy koralowe pełne przepięknych ryb.
Do Egiptu wybraliśmy się tylko a raczej w jednym głównym celu. Tym celem było snoorkowanie w rafach koralowych wraz z nurkowaniem z butlą.
To niesamowite uczucie kiedy wstajesz z łóżka, odsłaniasz kotarę a tam wita Cię piękny słoneczny dzień zachęcający do aktywności i przyjemności. Pierwsze kroki kierowaliśmy na śniadanie, bo jak wiadomo jest ono podstawą dnia:), a kolejno szybciutko udawaliśmy się na plażę, gdzie poddawaliśmy się bardzo przyjemnej rozrywce jaką jest dla nas snoorkowanie wśród podwodnego świata.
Ciepła woda, mili ratownicy, fantastyczne rafy koralowe to coś co trzeba samemu spróbować. Jest to tak bardzo zajmujące i relaksujące, że świat nad tobą przestaje istnieć. Jesteś tylko ty i piękna natura podwodna. Tym razem to nie ktoś i coś jest w twoim świecie, ale ty jesteś w nowym świecie - podwodnym. To ty masz się dostosować do reguł w nim istniejących. Pokochałam snoorkowanie, a jeszcze bardziej spodobało mi się nurkowanie z butlą.
Raz jedyny wykupiliśmy sobie wycieczkę fakultatywną - nurkowanie i snoorkowanie w okolicach wyspy Tiran. To był wspaniały dzień. W programie mieliśmy trzy snoorkowania i jedno nurkowanie (tzw. Intro diving) w najpiękniejszych rafach przy wyspie Tiran. Zanim dopłyneliśmy do pierwszego snoorkowania udało nam się zarzyć kąpieli słonecznej na pokładzie jachtu. Skąpani w promieniach słońca i pełni zapału dotarliśmy do pierwszego miejsca snoorkowania. Raz dwa trzy i wszyscy wskoczyliśmy po kolei do morza. Wraz z przewodnikiem snoorkowaliśmy około 30 min. Pierwsze snoorkowanie odbyło się na środku morza wokół rafy w której na środku rozbity był wrak statku, kolejno dopłyneliśmy do miejsca gdzie z pokładu jachtu widoczne było dno morze. Głębokość w tym miescu mogła być około 18 m. Ubrani w pianki i mega ciężki ekwipunek do nurkowania wskoczyliśmy do wody. Każdy z nas nurkował z jednym instruktorem. Na początku zostały przedstawione nam zasady oddychania i zachowania się pod wodą jeśli coś będzie nie tak. Z lekkim dreszczykiem emocji i niepewnośćią czy sobie poradzę zaczęłam się zanurzać z instruktorem. To było fantastyczne bardzo powoli zanurzaliśmy się coraz głębiej podziwiając świat podwodny. Miałam wrażenie, że pływam w dużym akwarium podglądając życie ryb i i nnych stworzeń podwodnych. Ku mojejmu zdziwieniu kiedy opanowałam spokojne oddychanie i wyrównywanie ciśnienia zaczęłam coraz bardziej czuć się zrelaksowana i wyluzowana. Mogłabym tak nurkować godzinami. Zeszliśmy około kilkunastu metrów, sama nie wiem jaka to była głębokość, nie myślałam wtedy o tym. Byłam na samym dnie morza, wręcz mogłabym dotknąć dno ręką. Wynurzając się bardzo wolno żałowałam, że kończy się już ta krótka przygoda. Jestem pewna, że na pewno jeszcze to powtórze. Wracając do wynurzenia, po zdjęciu sprzętu wskoczyłam jeszcze posnoorkować i zobaczyć jak inni teraz nurkowali. Po jakiejś godzinie zawołali nas wszystkich na jacht. Zmoknięci i szczęśliwi szybko wzięliśmy prysznic. W trakcie płynięcia do trzecigeo już miejsca podano nam obiad. W formie bufetu, ale bardzo smaczne jedzonko arabskie;) Ostatnie miejsce do nurkowania było pełne niesamowitych jaskiń i ukształtowań rafy. To tutaj morze było najcieplejsze może dlatego, że rafa znajdowała się tuż u brzegu plaży przy hotelu El Fanara (co oznacza latarnia). Tutaj też widizeliśmy najwięcej gatunków ryb i tutaj fantastycznie snoorkowaliśmy i nurkowaliśmy wśród mini jaskiń. Jacht dopłynął do portu już pod wieczór. Było ciemno ale ciepło jak to bywa w krajach arabskich o tej porze i godzinie (październik). Wieczorem tradycyjnie na kolację i później drinki ze znajomymi.
Kolejne przeżycia tym razem z innych atrakcji opiszę w innym blogu. Ten poświęciłam nurkowaniu.

Słoneczna Bułgaria

January 20, 2010 przez Justi   Komentarze (0)

Witajcie,
Tereny Bułgarii a konkretnie kurortu Słoneczny Brzeg udało mi się odwiedzić podczas moich dwutygodniowych wakacji. Nie bardzo byłam przekonana do spędzenia wakacji właśnie w tym kraju. Do Bułgarii przekonała mnie siostra, która załatwiła wszystko i była na tyle wpływowa, że po długich namowach udało jej się namówić mnie na wakacje w Bułgarii.
Do dnia dzisiejszego nie żałuję. Spędziliśmy mile czas nie tylko na leniuchowaniu na pięknych piaszczystych i złotych piaskach kurortu Słoneczny brzeg ale również bardzo aktywnie spędzaliśmy niektóre dni a w szczególniśći te które okazały się pochmurne.
Pogoda była bardzo ładna od 28-32 stopni, jednakże trafiło nam się parę pochmurnych dni. Pochmurne dni spędzaliśmy na zwiedzaniu Bułgarii. Udało nam się zobaczyć Warnę, klasztor wykuty w skale, delfinarium czy nawet wybrzeże Złotych Piasków. Wieczory umilały nam wąskie i pełne kultury uliczki w małym miasteczku Nesseber do którego mieliśmy parę kilometrów. Ucieczka w to miejsce pozwalała nam zbliżyć się do kultury Bułgarii i jej historii. Niezapomniane smaki owoców morza do dziś pozostają w mojej pamięci.
Wróciliśmy bardzo zadowoleni, wypoczęci i opaleni. Jak najbardziej polecam wszystkim ten kurort i wakacje właśnie w tym miejscu.

Będąc w Bułgarii wykupiliśmy sobie jednodniową wycieczkę do Istambułu;)) Niezapomniane przeżycia, ale to już innym razem napiszę i na innym blogu.


STRONA GŁÓWNA | O NAS | NASZE BANERY | POLITYKA PRYWATNOŚCI | SAMOUCZEK | LINKI

(c) 2009-2012 Copyright by giramondo.pl

projekt i wykonanie PROFES, tworzenie stron internetowych