podróże
Znajdź w serwisie giramondo.pl    
 

Blog użytkownika j_photo

Koniec podróży wzdłuż wybrzeża Chorwacji

June 7, 2010 przez j_photo   Komentarze (2)

, , ,

Za każdym razem gdy dopływałam do kolejnego miejsca u wybrzeży Chorwacji byłam pewna, że to najpiękniejsze miejsce jakiekolwiek widziałam i zdecydowanie najlepszy cel podróży. Rovinj (Rovinja? chyba sobie spolszczyłam tą nazwę i tej wersji używam, zapewne błędnie) to ostatnie miasteczko, które odwiedziłam. I ponownie twierdze, slusznie lub nie, ze jest najbardziej magicznym miejscem jakie odwiedzilam! Jak wczesniej wspomnialam nie jestem obiektywna, bo Dubrovnik, Korcula, Split czy tysiace malutkich miasteczek na maciupkich wyspach, ktore mijalismy wydawaly mi sie rownie cudowne :-) Rovinj jest jednak inna, jest magiczną mieszanką wpływów włoskich i chorwackich. Niczym w wenecji nabrzezne domy siegaja linii brzegu, na szczycie stoi piekny kosciol, a kazdy dom ma inny odcien barwy teczy. Wybrzeze upstrzone jest rybackimi lodkami i kolorowymi stolikami lokalnych restauracyjek. Przechadzajac sie uliczkami mozna odniesc wrazenie, ze wszyscy mieszkancy sa tutaj artystami - bo co kazde 3 kroki mozna natknac sie na galerie, artystyczne butiki itp. Podobno to dlatego ze kazdego dnia w sezonie przyplywa tu po kilka tysiecy turystow dziennie! (musi byc to przerazajace). Ale poza sezonem, tak jak teraz, gdy jest jeszcze w miare cicho i spokojnie, jest to zdecydowanie miasto, w ktorym chce sie zostac dluzej i zagubic..

Rejs Hiszpania-Czarnogóra - delfiny

May 18, 2010 przez j_photo   Komentarze (1)

Rejs Hiszpania-Czarnogóra

Podczas rejsu spotkaliśmy kilka delfinów wyjątkowo rozbrykanych. Nikt z załogi nigdy nie widział, żeby skakały tak wysoko i bawiły się z łódką tak długo!

Swoją drogą wszystkim fanom delfinów polecam bardzo ostatnio popularny film dokumentalny Zatoka Delfinów The Cove. Podczas wielu czarterów jachtów postanowiono puszczać obowiązkowo film gościom, a także wielu żeglarzy przyłączyło się do całej akcji ratowania delfinów w obszarze Japonii. Ten nowy trend opanował całe środowisko żeglarskie.

Zatoka delfinów

The Cove (USA, 2009)
Dokumentalny

Reżyseria: Louie Psihoyos
Scenariusz: Mark Monroe

Zarejestrowana za pomocą ukrytej kamery i innych nowoczesnych sprzętów przerażająca relacja potajemnych polowań na delfiny. Akcja dzieje się w Japonii, gdzie ten powszechnie praktykowany proceder stanowi zagrożenie dla populacji morskich ssaków, a także dla samych myśliwych, którzy zrobią wszystko, żeby nie dać się złapać.

Perast

May 17, 2010 przez j_photo   Komentarze (1)

, , , , , , ,

Perast to małe, zabytkowe miasteczko liczące niewiele więcej ponad 300 mieszkańców, położone niedaleko Kotoru. Pod koniec late 70-tych zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi i fakt, że nie do końca je odbudowano nadaje mu niesamowity charakter. Na wpół opuszczone, olbrzymie i piękne domy, pdoobno najwyższy kościół w tej części Europy, malownicze położęnie pomiędzy górami nie są jednak jedyną przyczyną dla której ściągają tu turyści. Niedaleko wybrzeża znajdują się dwie wysepki: wyspa św. Jerzego nazywana też Wyspą Umarłych ze względu na rosnącen na niej cyprysy przypominające te z obrazu Arnolda Bocklina oraz wyspa Matki Boskiej na Skale. Z drugą wyspą związane jest wiele legend. Mimo że w Internecie znalazłam taką wersję:

" Druga zwana wysepką Gospe od Śkrpjela z kościółkiem, w którym znajduje się obraz Madonny z XV w., dzieło tutejszego mistrza Lovry Kotoranina.
Wysepka ta powstała z zatopionych okrętów nieprzyjacielskich wziętych do niewoli oraz wysypywanych tam kamieni. Legenda głosi, że w tym miejscu wystawała niegdyś rafa skalista, na której znaleziono obraz Madonny. Trzy razy - jak głosi legenda - obraz ustawiano w kościele św. Mikołaja i trzy razy wracał on na rafę. Wreszcie mieszkańcy Perastu sztucznie stworzyli w tym miejscu wyspę."

W Marinie powiedziano, że na rafie ukazała się Matka Boska i przez wiele lat żeglarze, którzy przetrwali na morzu podczas sztormu czy bitwy, przypływali w to miejsce i wrzucali do wody wartościowy przedmiot np. złotą czy srebrną łyżeczkę. Przez 250 lat statki nawoziły w to miejsce kamieni by utworzyć wyspę i wybudować kościól/klasztor upamiętniający objawienie. Podobno pod tonami skał i kamieni znajduje się nie wyobrażalna ilość złota i srebra!

Co jest prawdą? Musze kiedyś poszperać więcej w internecie i w przewodnikach żeby to zweryfikować. Miejsce jest w każdym razie przepiękne a wysepka Matki Boskiej na Skale z budynkiem o pięknych niebieskich kopułach jest naprawdę przeurocza!

Kotor

May 16, 2010 przez j_photo   Komentarze (0)

Wikipedia o Kotorze:

Kotor czarnogórski. Котор, wł. Cattaro, miasto portowe i gmina miejska w południowo-zachodniej części Czarnogóry. Położone malowniczo nad Zatoką Kotorską (Boka Kotorska) na wybrzeżu Adriatyku, u podnóża masywu Lovćen, otoczony z trzech stron górami. Jest to region wyjątkowego przyrodniczego piękna, gdzie strome zbocza gór opadają ku morzu. Zatoka posiada cechy norweskich fiordów i jest niekiedy określana jako najdalej położony na południe fiord Europy.

Historia

Pierwsze wzmianki o Kotorze pochodzą z IX wieku. Od czasów bizantyjskiego cesarza Justyniana I Kotor był aż do XII wieku ważną twierdzą pod władaniem Bizancjum. W latach 1186-1371 wolne miasto w średniowiecznej Serbii. Przez krótki czas (1395-1420) samodzielna republika, następnie dostał się we władanie Wenecji (Republika Św. Marka) oraz później Austrii. Od roku 1918 w ramach Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, które w 1929 roku zostało przekształcone w Jugosławię.

Zabytki

Kotor jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w południowo-wschodniej Europie, pełen zabytkowych budowli. Stare miasto otoczone jest średniowiecznymi murami miejskimi, które łączą się z twierdzą św. Jana (Tvrdjava Sv. Ivan) na Samotnym Wzgórzu o wysokości 260 m n.p.m. Długość murów wynosi 4,5 km, wysokość - 20 m, a szerokość 15 m.
Charakterystyczną średniowieczną urbanistykę stanowią wąskie, kręte uliczki i nieregularne place, wspaniałe świątynie i budynki w stylach romańskim, gotyckim, renesansowym i barokowym. W uznaniu wyjątkowej wartości historycznej części Kotoru, został on w roku 1979 wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO.

Montenegro - Czarnogóra

May 16, 2010 przez j_photo   Komentarze (0)

, ,

Czarnogóra - Kotor

Jestem po raz pierwszy w Czarnogórze, nie licząc chyba najwspanialszych wakacji mojego zycia, gdy w tych okolicach bylam jako 10-latka. Do dzis w moim rodzinnym domu wisza zdjecia dwoch blondaskow (mnie i mojego brata) w pieknym, nieludzko zielonych lasach, na brzegu lazurowego jeziora czy pod wodospadem. Tamte miejsca byly chyba najpiekniejszymi jakie w zyciu widzialam (choc jako dziecko odczuwa sie rzeczy inaczej).
Montenegro mnie zachwycilo - piekne zatoki, zabytkowe miasta, cudowne wyspy a wszystko u podnoza bezkresnych gor, ktore czesto sa tak plastyczne ze az nierealne. Zastanawia mnie dlaczego ludzie tak malo wiedza o Czarnogorze, gdyby bylo inaczej zapewne czesciej podrozowali by w te rejony zamiast do oklepanych Wloch czy Hiszpanii.
Nietstety pogoda nam nie sprzyja, odkad jestesmy w Kotorze panuej nieludzki sztorm i wciaz pada i pada i pada... zapewne pogoda sie nie poprawi do czasu jak bedziemy musieli ruszyc do Chorwacji. A szkoda... moze nastepnym razem uda mi sie zobaczyc wiecej

wolniejsze tempo i bialy czlowiek jako chodzacy pek dolarow

April 6, 2010 przez j_photo   Komentarze (0)

, , , , , , ,

W meksyku zycie plynie jakos wolniej - moze dlatego ze nadal maja zime/wiosne a jest juz 35 stopni. W MC Donaldzie czekasz na frytki pol godziny, w restauracji tyle samo czeka sie na podanie samej karty. Hotele 5 gwiazdkowe nie dostaly by 3 gwiazdek u nas, a sandepid zamknalby juz dawno wiekszosc miejsc. Na kazdym rogu zawsze stoi budka z tacosami i toritillami i sokami ze swiezych owocow. Co rano pije sok z pomaranczy i kaktusa (kaktus surowy smakuje troche jak seler ale podobno to bomba witaminowa, wiec go polubilam). Na poczatku plakalam ze wszystko takie ostre ale bardzo szybko sie przyzwyczailam - reszta europejczykow i amerykanie (ktorych jest tu strasznie duzo ze wzgledu na przerwe wiosenna) nadal placza a ja potrafie zjesc sos z ostrych papryk z usmiechem na ustach.
Jest tu straszna bieda a z drugiej strony na ulicach jezdza takie samochody ze szczeka opada. Ulice sa pelne taksowek "zuczkow" (wolfswagen? zapomnialam jak to sie pisze) i kazdy zdziera z bialego
czlowieka jak moze - oszukuja wszedzie i na wszystkim - trzeba miec oczy zawsze szeroko otwarte. Ale juz kilka kilometrow od Acapulco - ktore tak na drugi rzut oka nie jest wcale takie piekne - owszem
olbrzymie siegajace nieba hotele, palmy na plazy, baseny w fantazyjnych ksztaltach, ale ulice dalej jest znow meksykanski chaos - budka na budce, kurz, brud, ludzie sprzedajacy wszystko co im wpadnie
w rece, bar na barze i 15 letnie dziewczyny naganiajace do srodka.
Podobno meksykanie (poza calymi rodzinami) rzadko wybieraja to miejsce na urlop, glownie Acapulco znane jest wsrod zagranicznych turystow, dlatego teraz przenieslimy sie na 2 dni tutaj http://www.vayma.com.mx/gallery.html . Z jednej strony jest morze z drugiej jezioro. Calosc prowadzi Amerykanka i jest strasznie fajnie - taka mala oaza, ktora zastawiona jest swieczkami w nocy, mnostwo hamakow, fajne lozka na plazy, morze z ogromnymi falami (ciezko sie kompac) i basen w ktorym masz stoleczki przy barze i mozesz sie napic soku czy czegos siedzac w wodzie. W jakis sposob czuje sie fantastycznie w meksyku, nie potrafie tego wytlumaczyc - strasznie przypomina mi Filipiny tylko jest duzo bardziej cywilizowane.
Spodziewalam sie zoltej febry i pajakow, a to taka bardziej egzotyczna Hiszpania.

Wielkanoc w Meksyku

April 3, 2010 przez j_photo   Komentarze (3)

,

Wyladowalam w Meksyku, jako ze jeszcze mnie tu nie bylo, i w tym
szalenie religijnym kraju, wszyscy na haslo wielkanoc biora tydzien
urlopu pakuja kostium kapielowy i dmuchanego delfina i pedza jak
szaleni na wybrzeze, zeby plawic sie w morzu i imprezowac. Poza tym
nastepuje niesamowitej wielkosci migracja mlodych ludzi ze Stanow,
ktorzy maja wiosenna przerwe, ktorzy jak to Amerykanie robia
rozpierduche wszedzie. Wiec moja wielkanoc jest malo tradycyjna,
nabieram koloru na plazach Acapulco a jaja widze w postacie omletu na
sniadanie.
Mam jednak nadzieje ze stukniecie sie za mnie jajem.

Ps. przepraszam za zdjecia slabej jakosci i chaotyczne w chronologii, ale po pierwsze niebezpiecznie jest tu chodzic z profesjonalnym aparatem wiec smigam z jakas turystyczna popierdolka, a po drugie moj komputer odmowil wspolpracy i nie obrabiam zdjec, a program mi je zmniejszajacy jakos deformuje kolory (wciaz cierpie na brak oprogramowania na Mac'a). Jak tylko moj komputer wroci do formy i moze zaopatrze sie w lepsza turystyczna popierdolke obiecuje wrzucic cos lepszego :-)

Fallas - Święto ognia - Walencja

January 25, 2010 przez j_photo   Komentarze (0)

, , , , ,

Fallas - karnawał w Walencji

Walencja to jedno z najbardziej interesujących miast, w których mieszkałam. A to co się tam dzieje podczas Fallas przechodi najśmielsze wyobrażenia - najpierw na ulicach powstają gigantyczne rzeżby wysokości kilkunastu pięter by później jedna za drugą spłonąć doszczędnie ku usiesze gapiów. Całymi dniami wszyscy rzucają we wszystkich petardami a nocami od ich odgłosu nie można spać. Ponieważ właśnie na ostatnią chwilę przygotowuje się do kolejnego wyjazdu, narazie w albumie umieściłam zdjęcia z dorocznej parady, w której biorą udział Hiszpanie w tradycyjnych strojach.

Święto Ognia (hiszp. Fallas de Valencia lub Fiesta de Las Fallas) to pogański karnawał, odbywający się co roku w marcu w hiszpańskiej Walencji. Głównym elementem święta są ninots, czyli kukły tworzone z kartonu, plastrów, wosku, drewna o barokowym przepychu, które płoną na ulicach miasta w ostatnim dniu świąt - 19 marca.

Europa z punktu widzenia majtka lub też podwiązki :-)

January 24, 2010 przez j_photo   Komentarze (0)

Jeżeli widziałeś już większość Europy i nic nie może cię na tym kontynencie zaskoczyć ( a inne kontynenty są jeszcze zbyt odległe by je odwiedzić) zawsze możesz ściąć włosy ( o ile jak ja kiedyś miałeś długie) spakować jeansy i t-shirt i zaciągnąć się na statek tudzież łódke. Ciężką pracę wynagradzają delfiny bawiące się z jachtem jak z większym członkiem stada, świecące w nocy meduzy, lazur morza, spontaniczne kąpiele o każdej porze dnia i nocy i miasta, które z punktu widzenia morza są obdarzone zupełnie innym urokiem, niż jak zna się je od strony lądu.

Goraca czekolada

January 10, 2010 przez j_photo   Komentarze (0)

Bedac w Salamnce nie mozna ominac malej kawiarni niedaleko wejscia do uniwersytetu. Wiem, ze Salamanka to imoonujace miasto, wiem ze posiada najstarszy uniwersytet swiata, w ktorym naprawde czuje sie ducha historii a katedry sa tak wielkie ze nie moglam ich objac wzrokiem nawet zadzierajac wysoko glowe w gore (ja sama do najwyzszych nie naleze , co nie zmienia faktu!), ale najpiekniejsza rzecz jaka mozna doswiadczyc w tym miescie jest goraca, gesta czekolada i podluzne paczki ktore obowiazkowo trzeba w niej moczyc. Mmmmmmm tego nie mozna opisac. Jedno z bardziej ekstatycznych (jest takie slowo? jezeli nie to i tak doskonale oddaje to co chce wyrazic ) doswiadczen w moim zyciu. Goraco polecam :-)


STRONA GŁÓWNA | O NAS | NASZE BANERY | POLITYKA PRYWATNOŚCI | SAMOUCZEK | LINKI

(c) 2009-2012 Copyright by giramondo.pl

projekt i wykonanie PROFES, tworzenie stron internetowych